Krzysztof Ślachciak „Warunkowo przyjęte”, wystawa obiektów fotograficznych

wystawa od 18.09 do 29.11.2026

wernisaż: 10.10, godz. 18:00
kuratorka wystawy: Katarzyna Łata

Krzysztof Ślachciak –  artysta wizualny, doktor w dziedzinie sztuki, kurator i wykładowca, członek ZPAF. Autor tekstów naukowych i popularno-naukowych o fotografii oraz artbooka pt. „Bardziej prawdopodobne, że nie jesteśmy wyjątkowi”. Uczestniczył w przeszło 100 wystawach i wydarzeniach fotograficznych.
Fotografię określa jako zawsze subiektywną, zapisaną projekcję wycinka rzeczywistości. Działając na pograniczu rozumienia medium tworzy syntezy fotografii i fotogramów, projekcje oraz foto-obiekty. W swoich pracach dotyka tematów miejsca człowieka wobec natury i kosmosu czerpiąc przy tym z zainteresowań kosmologią i astrofizyką.

Pomiędzy

Twórczość  / stwarzanie zamiast mimesis. Przeżycia zamiast świata widzialnego. Jak daleko musiała odejść fotografia od swych początków, aby stać się narzędziem  w ręku tak awangardowych artystów, jak Krzysztof Ślachciak!

A może jest odwrotnie? Może odkrywcy fotografii mieli tylko złudzenie, że za pomocą procesów fizyczno-chemicznych skonstruowali narzędzie do „zimnego zapisu”, antyromantyczny argument przeciw wszystkim „osobowościom artystycznym” i „iluminacjom talentu”? Jeśli tak istotnie było, szybko przekonali się o swoim błędzie. Fotografia z rąk wynalazców trafiła do artystów. Artysta natomiast jest człowiekiem, który nie ulega medium, lecz wykorzystuje je  zgodnie ze swoją wolą.

Krzysztof Ślachciak kontynuuje twórczą pracę swoich poprzedników z medium fotografii: bada jego możliwości i przesuwa granice. Stosuje wielokrotną ekspozycję, świadomie wywołuje i wykorzystuje efekt błędu – prześwietleń, braku ostrości, fizycznego uszkodzenia negatywu lub odbitki. Częstokroć posługuje się fotomontażem, zwłaszcza multiplikacją motywu. Wszystkie te narzędzia, w połączeniu z wyborem konwencji fotografii czarno-białej, łączą go z historią medium i fotografią tradycyjną. Równocześnie stosuje praktykę typową dla współczesnej fotografii cyfrowej: odważną post produkcję w programach graficznych. Rzeczywiście, artysta stosuje technikę tradycyjną oraz cyfrową, wymiennie lub łącznie. Manifestuje w ten sposób swoją niezależność wobec narzędzi wypowiedzi artystycznej. Sięga do różnych tradycji. Nie ogranicza pola wyobraźni, lecz otwiera się na nowe.

Warstwa estetyczna jest bardzo ważnym, lecz tylko jednym z elementów powstającego zdjęcia. Kolejnym i najważniejszym jest źródło twórczości, które dla Ślachciaka wypływa z nieustannej dynamiki pomiędzy zwątpieniem i poszukiwaniem. Każda ścieżka twórcza, każdy kolejny cykl napędzany jest odwagą zmierzenia się z dotychczas tworzoną fotografią, historyczną i własną, a następnie odkrywaniem nowej. Każdy nurt eksploruje intelekt i wyobraźnię twórcy, a następnie zawraca, powraca, splątuje się z innymi, już stworzonymi. Nie daje jednoznacznych odpowiedzi, lecz ich propozycje. Nie naucza, lecz intryguje, ciekawi, skłania do autorefleksji.

Najczęściej przewijającym się tematem w twórczości Krzysztofa Ślachciaka jest miejsce człowieka we współczesnym świecie. W kulturze zachodniej, w której większość z nas została wychowana, wyjątkowa pozycja człowieka zagwarantowana była przez religię, a później przez zdolność myślenia, z której wypłynęły różne dziedziny wiedzy. Gdy człowiek zwątpił najpierw w Boga, a następnie we własne możliwości tworzenia świata dobrego i bezpiecznego, jego uprzywilejowana pozycja w modelu wszechświata przestała tłumaczyć się sama przez się.

Wobec życia w kulturze postreligijnej i posthumanistycznej człowiek, pozbawiony odniesienia, czuje się coraz bardziej zagubiony. Dla niektórych remedium stanowi przekonanie o ludzkiej wyjątkowości – czy to w wymiarze jednostkowym, czy gatunkowym. Ślachciak nie dyskutuje, nie przerzuca się argumentami, a zamiast tego robi to, co umie tak dobrze: wątpi. Podaje w wątpliwość naszą różnorodność, a co za tym idzie – wyjątkowość. Wątpi w nasze zdolności społeczne i kompetencje naukowe. Wątpi w szczególne miejsce Ziemi we Wszechświecie, a co za tym idzie – w wyjątkowość samego faktu zaistnienia na niej biologicznego życia. Zamiast pewności, oferuje poszukiwanie i otwartość na różne warianty odpowiedzi. Z jednej strony ma świadomość, że prawdopodobnie coś odbiorcy swej fotografii zabiera. Stąd hektary pustki, która staje się czymś więcej niż tłem. A jednak, w  pewnym sensie, jest to propozycja wolności – od bagażu ważności, od wybujałych oczekiwań, od całkowitej odpowiedzialności. Ale obok pustki coś się pojawia: czarny druk tekstu, pojedyncze zdjęcie. Sztuka objawia się pomiędzy tymi dwoma biegunami – w potencjalności, możliwości istnienia, nadziei, że jest fragmentem większej całości.

W tej jak najbardziej awangardowej twórczości Ślachciak jednocześnie świadomie powraca do korzeni medium, kiedy to zdjęcie było obiektem: materialnym, istniejącym fizycznie tak jak wcześniejsze dzieła sztuki. Ich wyjątkowość podkreślano bogatą oprawą, sygnaturą – i ceną. Kontakt z fotografią polegał głównie na byciu modelem i kolekcjonerem fotografii. Zdjęcia były eksponowane pojedynczo lub, nieco później, także we wspaniałych albumach. Pokazywano je gościom w salonie, chwalono się nimi, otaczano estymą. Nawiązywano osobisty kontakt. Wobec niepowszechnej wiedzy o naukach ścisłych, oglądającym musiały się wydawać przedmiotami na pół magicznymi.

Ślachciak nawiązuje do tej tradycji na kilka sposobów. Przede wszystkim eksponuje swoje zdjęcia jako obiekty fotograficzne. Dba o konkretną formę i sposób ekspozycji, który podkreśli zarówno ich materialność, jak i niedosłowność. Z kolei inne zdjęcia przygotowuje z góry jako trójwymiarowe emitery sytuacji optyczno-poznawczej. Stosuje grę światła i cienia w konkretnej przestrzeni ekspozycyjnej, co daje w efekcie instalację artystyczną o wielosensorycznym przekazie. Formą najbardziej radykalną jest książka fotograficzna. Pomyślana od początku jako forma poligraficzna negocjuje z przypisanymi jej zasadami. Odkrywa powoli i stopniowo wizję artysty fotografa, dając czas odbiorcy na odniesienie się do niej. Ma przecież swój scenariusz i rytm. Jest to najbardziej intymny kontakt ze sztuką fotografii. Intymny nie poprzez ograniczoną liczbę egzemplarzy, lecz poprzez zaproszenie książki fotograficznej do osobistej przestrzeni życia i działania. Bowiem książka fotograficzna nie jest nachalna: potrzebuje decyzji czytelnika, aby ją otworzyć i zgłębiać, najlepiej we własnym pokoju. To także przekaz mocno oparty na doznaniach zmysłowych: zdjęcia objawiają się na kartach o określonej grubości, kolorze papieru; książka ma swój ciężar w dłoni czytelnika, a wokół roztacza ten charakterystyczny zapach świeżego druku, który wszystkim bibliofilom kojarzy się z momentami ekstatycznego poznania. Tak więc obiekt, w sposób dosadnie materialny, skrywa w sobie największy przekaz spraw niematerialnych: idei, myśli, emocji i twórczej ekspresji, owiniętych wrażeniami zmysłowymi niczym wstążką.

Małgorzata Malinowska-Klimek, historyczka sztuki

MF Gallery:

Krzysztof Ślachciak „Warunkowo przyjęte (Accepted Conditionally)”, photographic objects exhibition

exhibition from 18.09 to 29.11.2026

opening night: 10.10. at 6 pm
exhibition curator: Katarzyna Łata

Krzysztof Ślachciak –  visual artist, holder of PhD in Arts, curator and lecturer, member of the Association of Polish Art Photographers, author of scientific and popular-scientific texts about photography, as well as an art book entitled „Bardziej prawdopodobne, że nie jesteśmy wyjątkowi”. He has participated in over 100 photography exhibitions and events. He describes photography as a recorded projection of a section of reality, always subjective in nature. Operating in the liminal area of the medium, he creates syntheses of photography and photograms, projections and photo-objects. In his works, he pursues the themes of the place of man in nature and cosmos, drawing on his interest in cosmology and astrophysics.

Between

Creation instead of mimesis. Experiences instead of the observable world. How far has photography had to depart from its origins to become an instrument in the hand of artists like Krzysztof Ślachciak!

Or, perhaps, it is the other way round? Maybe the originators of photography only harbored an illusion that, employing physicochemical processes, they had constructed an instrument of „emotionless recording”, an anti-romantic argument against all „artistic personalities” and „revelations of talent”? If this was so, they soon found out they were mistaken. Photography found its way from the hands of inventors to the hands of artists. And an artist is someone who does not yield to the medium, but applies it as they wish. 

Krzysztof Ślachciak continues the creative exploits of his predecessors in the photographic medium: he tests its possibilities and expands its limits. He uses multiple expositions, consciously making mistakes and taking advantage of their effects – overexposition, lack of focus, physical damage to the negative or the print. Frequently, he uses photomontage, especially multiplication of a motive. All these instruments, combined with the black-and-white convention, link him to the history of the medium and traditional photography. At the same time, however, he employs procedures typical of the modern digital photography: bold post production by means of graphic software. Indeed, the artist applies traditional and digital techniques together or interchangeably. Thus, he manifests his independence with respect to the instruments of artistic expression. He reaches for various traditions, not limiting the scope of his imagination, but opening to the new.

The aesthetics is just one of many, though very important, elements of a created photograph. Another – the most significant one – is the source of creation. In Ślachciak’s case, it flows from ongoing dynamics of doubt and searching. Each creative journey, each subsequent series is driven by the courage to face the photography created so far – the historical one and one by the artist himself, – in order to discover the new. Each trend explores the intellect and imagination of the creator. Then it turns back, returns and intertwines with other, already created trends. It does not give clear answers, only suggestions for them. It does not preach, but it intrigues, arouses curiosity and facilitates self-reflection. 

The theme most often recurring in Krzysztof Ślachciak’s oeuvre is the place of man in the contemporary world. In the western culture, in which most of us have been brought up, the unique position of man was granted first by religion, then by the capacity to think – this, in turn, spawned various scientific disciplines. When man doubted – first in God and then in his capacity to create a world governed by goodness and safety, his privileged position in the model of the universe ceased to be self-explanatory.

Faced with living in the post-religious and post-humanist culture, man is deprived of the point of reference and feels increasingly lost. For some, the belief in the uniqueness of humanity – individual or generic – becomes the remedy. Ślachciak does not discuss it, he does not exchange arguments. Instead, he does what he can do best: he doubts. He questions our diversity and – consequently – also our uniqueness. He doubts our social abilities and scientific competences, he doubts also in the singular position of the Earth in the universe and thus in the extraordinariness of biological life appearing here. Instead of certainty, he offers seeking and openness to various variants of the answer. On the one hand, he realizes that he is probably depriving the recipient of his photographs of something. This is where hectares of emptiness, which becomes something more than just a background, come from. However, in a sense, it is an offer of freedom – from the baggage of being important, wanton expectations, sole responsibility. And yet, something appears there, apart from the emptiness: the black print of a text, a single photo. Art manifests between these two polarities – within the potentiality, possibility of existence, hope that one is a fragment of a larger whole. 

Pursuing evidently avant-garde creation, Ślachciak simultaneously returns to the origins of the medium, to the times when a photograph was an object: a material thing, physically existent, just like all the artwork which came before. Its uniqueness was emphasized with opulent frames, signature – and price. Contact with photography consisted in being its model and collector. Photographs were exhibited as single pieces and, later, in gorgeous albums. They were shown to the guests in the drawing room as objects of pride and esteem. They were treated very personally. As knowledge of sciences was uncommon, they must have seemed virtually magical to the viewers.

Ślachciak draws on this tradition in several ways. First of all, he exhibits his photos as photographic objects. He devotes attention to specific form and manner of exhibition, which emphasizes both their material and non-literal nature. With premeditation, he prepares other photos as tridimensional emitters of optical-cognitive situation. He uses light and shadow in particular exhibition space, which results in artistic installation with multisensory message. A photographic book is the most radical of the forms. Conceived as printable from the very beginning, it negotiates with the principles assigned to such. Slowly and gradually, it reveals the concept of the artist photographer, giving the viewer time to relate to it. It has its script and rhythm. It is the most intimate contact with the art of photography. The intimacy is not conditioned by the limited number of copies, but by inviting a photographic book into one’s private space of living and operating. A photographic book is not intrusive: it requires the reader’s decision to open and peruse it, preferably in their own room. It is also a message heavily leaning on sensory experiences: photographs are unveiled on paper pages of particular thickness and color. In the hand of the reader, a book has its physical weight and it exudes an aroma of fresh print, which all bibliophiles associate with moments of ecstatic encounter. Thus, in an evidently material way, the object conceals the greatest immaterial message: of ideas, thoughts, emotions and creative expressions, wrapped around with sensory impressions as with a ribbon. 

Małgorzata Malinowska-Klimek, art historian

Translated by Monika Hartman